Blog > Komentarze do wpisu
Ojciec pio, matka śpio.

 

 

 

  

Romek drepcze cały dzień, miesza zaprawę , nosi pustaki, ociera pot z czoła, przestępuje z nogi na nogę i mlaszcze. Już wiem co będzie. Nie, panie Romku. - ucinam . - Jak Andrzej pozwoli wtedy naleję, nie będę mu się wpierdalał w ekipę, jak pan chce to se pan sam siorbnij z węża. Romek robi wiatrak i zaklina się ,ze sam to nie, żebym ja i że Andrzej to za boga coś tam i oddreptuje do pustaków, szalunków i upapranych zaprawą taczek a myślami jest przy

gąsiorach z winem i tak by tam zległ w garażu podczepiony do gumowej rurki , jak chory do kroplówki, jak palacz do sziszy . Wiem że jutro już będzie lepszy, zdrowszy a po robocie znajdę pochowane po kątach butelki po karmelowym piwie. Twarde prawo poniedziałku.

Drut kolczasty kaleczy palce, konie meczą się na łańcuchach a ja zataczam wokół nich kręgi. Diabelski wynalazek, strzępy tkaniny, kości i dziwne resztki, na czarno – białych fotografiach nigdy nie jesteś pewien tego co widzisz. Nie chciałbym skończyć na drucie kolczastym. To już właściwie końcówka, trzydzieści pięć słupków z przyspawanymi śrubami, nieumiejętne obchodzenie się ze   spawarką,  wizyta  na ostrym dyżurze. Szpital Praski, sieroty popalone łukiem elektrycznym trzymają się za twarze, dookoła mgła a dziecko przynosi mi czekoladę z automatu. Pycha! Trzydzieści pięć słupków, sto kilkadziesiąt metrów siatki leśnej, żerdzie, gwoździe, beton – jak biały wiersz z socrealizmu. No i drut kolczasty. I takie specjalne haczyki do wbijania w drzewo, sok chlapie na palce, szczypie. A kot łazi za mną jak pies i przeciąga się na żerdziach , strącam go w żartach, patrzy chwilę obrażony ale potem znowu wbija pazury w sosnowe okrąglaki. Na dobre płoszy go dopiero warkot piły. Furtka. Koniec. Idę po konie. Z początku zdziwione  ,zataczają nieśmiałe kręgi a potem rzucają się do szalonej gonitwy, dotykam ziemi, drży. Idę do domu po piwo, to już chyba ostatni taki ciepły dzień w tym roku, zrzucam koszulę, siadam na stosie drewna i trę ziemniaki , konie odkryły w kącie ogrodu starą gruszę i wygrzebują z trawy drobne jak śliwki słodkie ulęgałki.

I chyba pomyślałem wtedy że jestem szczęśliwy.

 

czwartek, 23 października 2008, samsonmiodek32

Polecane wpisy

  • Krytycyzm Mas

      Najpierw pojawili się gliniarze w białych rekawiczkach , jest w tym coś z klimatu bananowych republik, potem przestały jechac auta, dziwne bo o tej porz

  • - Słyszłeś? Sikorskiego ekshumują. -Jak to?! Dopiero co ze Stanów wrócił!?

    Może i nie zagrali mojego ulubionego i najbardziej wyczekiwanego kawałka ale i tak było zajebiście (pomimo braku bunkrów). W uchu piszczało mi az do dziś. Legen

  • To cuś na kumary!

        - Nie uważasz ,że jesteśmy popierdoleni? – zapytałem - Być może ale nikt nie powie ,że zgredzieliśmy. Kolejny przystanek w trasie, może to

Komentarze
roztoczanski
2008/10/23 23:02:14
Wróciłeś :)
-
2008/10/23 23:05:23
Jestem. I wiesz? Pojechaliśmy ostatnio z matką popatrzec jak remontują cerkiew w Szczebrzeszynie i odkryłem tą pomazaną a uwiecznioną przez Ciebie tablicę :)
-
2008/10/24 10:27:48
Dobrze kolegę widzieć, a konie są wspaniałe, mam teraz stado tarpanów pod opieką ;-)
-
roztoczanski
2008/12/24 11:59:39
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, żeby były takie jak oczekujesz :)
-
2009/02/16 16:16:25
,
.
:)
-
2009/02/16 16:19:13
, . ,